ZABAWY i ZAJĘCIA PLASTYCZNE – jako źródło wiedzy o WIDZENIU dziecka NIEDOWIDZĄCEGO i SŁABOWIDZĄCEGO

Zabawy i zajęcia plastyczne jako źródło wiedzy o widzeniu dzieci niedowidzących i słabowidzących.

Zabawy i zajęcia plastyczne jako źródło wiedzy o widzeniu dzieci niedowidzących i słabowidzących.

Jak i co WIDZI dziecko niedowidzące lub słabowidzące? To pytanie zadaje sobie każdy rodzic dziecka z poważną dysfunkcją wzroku. Każdy też rodzic, który zderzył się z przypuszczeniem lub diagnozą, że jego dziecko widzi źle lub może być na granicy ślepoty, szybko odkrywa, że widzenie ma wiele sfer i poziomów, a on nie wie w której znajduje się jego pociecha. Czy widzi światło i tylko światło czy coś więcej – jeżeli tak, to co? Czy dostrzega bryły, przedmioty, twarze, symbole, znaki, jak odbiera przestrzeń? Czy będzie potrafiło przeczytać litery, a jeśli tak, to jakiej wielkości, czy będzie kreślić litery ręcznie oraz czym i na czym powinno pisać? Pytań  jest więcej i więcej, a odpowiedzi nie są proste, ani jednoznaczne. Na pomoc przychodzi bardzo prosta obserwacja mechanizmów rozwojowych dziecka, pobudzanych przez najbardziej naturalną formę aktywności wizualnej – PLASTYKĘ, a w niej ZABAWY i ZAJĘCIA PLASTYCZNE.  Aby opisać wszystkie niezbędne aspekty tego tematu, potrzebnych byłoby kilka odrębnych – długich tekstów. Postaramy się jednak ująć najważniejsze kwestie – aby pokazać siłę terapeutyczną, możliwości bardzo prostej obserwacji oraz ogromną potrzebę organizacji zabaw i zajęć plastycznych dla dzieci z dysfunkcją wzroku. PLASTYKA i różnorakie DZIAŁANIA PLASTYCZNE są bowiem, naturalną odpowiedzią na potrzeby wzrokowe dzieci niedowidzących, słabowidzących i ze słabowzrocznością głęboką. Tak, jak MUZYKA i nauka gry na instrumentach  muzycznych, już od wielu lat są zaakceptowanym i bardzo cenionym źródłem terapii oraz rozwoju  dzieci niedosłyszących i tych, które zaczynają słyszeć dzięki zabiegom i nowoczesnej technologii, tak PLASTYKA i dziecięca twórczość plastyczna są analogicznym – bardzo potrzebnym wsparciem rozwojowym, terapeutycznym i obserwacyjnym dla dzieci z dysfunkcjami wzroku. Pozwala ona nie tylko na rozwój widzenia, percepcji wzrokowej, czy koordynacji oko – ręka, ale bardzo ważne jest, że rysunki i formy działań twórczych dziecka, mogą wiele mówić o jego WIDZENIU. Tekst kierujemy przede wszystkim do rodziców, którzy pracują ze swoimi dziećmi na co dzień w domu, ale również do pedagogów plastyki, pedagogów szkół powszechnych, prowadzących zajęcia z dziećmi z dysfunkcją wzroku, oraz pedagogów specjalnych, którzy chcą wzbogacić się o nową wiedzę i spojrzeć na problem intuicyjnego określenia widzenia dzieci, z zupełnie innej strony.

Na początku, należy dookreślić poszczególne grupy dysfunkcji wzroku, do których będziemy się odnosić. Należy w tym miejscu zaznaczyć, że jest to podział opierający się na przyjętych normach, jednak dostosowany przez nas – na potrzeby artykułów – dla lepszego zobrazowania tematu. Należy więc traktować go jako podział umowny – wykorzystujący ogólne normy, ale odnoszący się głównie do programu Doświadczali Świata: „Mamo, Tato – Pokaż mi!”.  Dysfunkcje wzroku od urodzenia – u dzieci, podzieliliśmy na trzy grupy: niedowidzenie, słabowidzenie oraz słabowzroczność głęboką. Wszystkie rodzaje dysfunkcji wzroku mogą wynikać z różnorakich czynników, np: różnowzroczności, zezowania, dużych wad wzroku, wrodzonych chorób oczu, wad wrodzonych oczu, powikłań po zabiegach operacyjnych we wczesnym dzieciństwie lub przez połączenia tych poszczególnych czynników lub jeszcze zupełnie innych. Dlatego, ze względu na różne poziomy widzenia dzieci z dysfunkcjami wzroku, bardzo potrzebny jest podział i dość dokładne dookreślenie.

Mówiąc o NIEDOWIDZENIU, myślimy o dzieciach, które posługują się od 80% do 10% wzroku (niedowidzenie małego stopnia: 80% – 30%  , średniego stopnia: 30% do 10% i dużego stopnia: około 10%). W przypadku niedowidzenia małego stopnia – w zależności od pochodzenia niedowidzenia – terapia wzroku we wczesnym dzieciństwie, może bardzo pomóc – podnosząc ostrość widzenia, a dzieci funkcjonują  w zasadzie, jak rówieśnicy widzący zupełnie poprawnie. Czasami nawet, rodzice nie wiedzą, że ich dziecko ma niedowidzenie. Poważniejsze różnice w funkcjonowaniu wzrokowym widoczne są przy niedowidzeniu średniego stopnia, a niedowidzenie dużego stopnia zbliża się do słabowidzenia. Mówiąc o SŁABOWIDZENIU, myślimy o dzieciach posługujących się wzrokiem w przedziale: 10% do 5 %, natomiast mówiąc o   SŁABOWZROCZNOŚCI GŁĘBOKIEJ, myślimy o dzieciach posługujących się od 5% do 1 % wzroku – ta grupa dzieci (oraz osób dorosłych) zaliczana jest przez polskie prawo i nazewnictwo do grupy osób niewidomych (tzw. ślepota umiarkowana) widzących, ale z  bardzo niską ostrością wzroku. Dość często określenia: niedowidzenie i słabowidzenie lub słabowzroczność, są używane zamiennie, dla nas jednak lepsze jest rozgraniczenie ich, aby pokazać umowne „stopnie” dysfunkcji wzroku. W tym miejscu należy się kilka słów o tajemniczych procentach w odniesieniu do widzenia. Bardzo często spotykamy się z pytaniem, skąd bierze się obliczanie procentów widzenia lub co oznaczają. Znaleźliśmy konkretny i przystępny artykuł wyjaśniający ten temat. Cały artykuł można przeczytać tutaj:

mppl OKULISTYKA Badanie ostrości wzroku do dali

My, posłużymy się tylko kilkoma cytatami z podanego artykułu, aby naświetlić to, co najważniejsze (zachęcamy jednak do przeczytania całego udostępnionego artykułu). ” Badanie ostrości wzroku przeprowadza się najczęściej na tzw. tablicach Snellena … Ostrość wzroku zapisuje się w postaci ułamka. W liczniku wpisuje się odległość, z jakiej badany odczytuje optotypy (w Polsce jest to 5 m). W mianowniku wpisuje się wartość widniejącą przy ostatnim prawidłowo rozpoznanym przez pacjenta rzędzie optotypów … Jeśli pacjent prawidłowo rozpoznaje optotypy z ostatniego, najniższego rzędu, to jego ostrość wzroku wynosi 5/5 lub w zapisie dziesiętnym 1,0. Jeśli rozpoznaje tylko optotyp w pierwszym, najwyższym rzędzie na tablicy, to jego ostrość wzroku wynosi 5/50, a w zapisie dziesiętnym 0,1. W przypadku małej ostrości wzroku, kiedy pacjent nie jest w stanie rozpoznać nawet najwyżej położonych optotypów, należy, metr po metrze, przesuwać albo pacjenta w stronę tablicy, albo tablicę w stronę badanego. Jeśli na przykład pacjent zaczyna prawidłowo rozpoznawać największe optotypy z odległości 2 m, to jego ostrość wzroku wynosi 2/50, a w zapisie dziesiętnym 0,04.”

Podsumowując:

5/5 w zapisie dziesiętnym 1,0 (bo 5:5 = 1,0) a więc 100% widzenia (odczytanie z 5 metrów NAJMNIEJSZEGO rzędu na tablicy).

5/50 w zapisie dziesiętnym 0,1 (bo 5:50 = 0,1) a więc 10% widzenia (odczytanie z 5 metrów NAJWIĘKSZEGO optotypu)

W przypadku dzieci słabowidzących już współpracujących ze specjalistą, najczęściej przeprowadza się badanie na pojedynczych – NAJWIĘKSZYCH optotypach – przysuwając się do dziecka po metrze, a jeśli dalej jest zbyt daleko, mierzy się odległość widzenia w centymetrach.

2/50 w zapisie dziesiętnym 0,04 (bo 2:50 – 0,04) a więc 4% widzenia (odczytanie z 2 metrów NAJWIĘKSZEGO pojedynczego optotypu).

1/50 w zapisie dziesiętnym 0,02 (bo 1:50 – 0,02) a więc 2% widzenia (odczytanie z 1 metra NAJWIĘKSZEGO pojedynczego optotypu)

Dokładne dane (zazwyczaj zapis w ułamku) otrzymujemy od specjalisty przeprowadzającego badanie, a istnieje kilka form zapisu (pełna ostrość wzroku – 5/5, 6/6, 20/20 itp.). Przedstawione powyżej przykłady są danymi, pomagającymi zobrazować obliczanie procentowości widzenia.  Aby zbadać ostrość wzroku, zawsze należy udać się do specjalisty.

Nasuwa się pytanie, po co aż takie podziały, po co tak dokładnie rozgraniczać i opisywać? Okazuje się jednak, że wbrew temu, co może  się wydawać, to nie jest wcale dokładny podział, ponieważ mogą być różne połączenia dysfunkcji wzroku – może dojść bowiem jeszcze ograniczenie pola widzenia (lub jako samodzielna schorzenie), luki w widzianym obrazie, problemy z rogówką, siatkówką, nerwem wzrokowym lekka zaćma nieoperowana (decyzją lekarzy), jednooczność, zezowanie niemożliwe do wyleczenia i skorygowania operacyjnego, oczopląs, połączenie wad wzroku z chorobami oczu czy wadami oczu i wiele, wiele innych problemów, które doskonale znają osoby dorosłe z dysfunkcją wzroku oraz rodzice dzieci z poważnym problemem wzrokowym. Brzmi dość mocno, jednak naszym celem nie jest wystraszenie czytelnika/rodzica/pedagoga – celem jest pokazanie różnorodności sytuacji wzrokowychktórych często po dziecku nie widać – dziecko samodzielnie przemieszcza się, obsługuje, korzysta ze smartfona, komputera, jeździ na rowerze, a to co może zwracać uwagę, to np. wygląd i ruchy oczu (choć nie zawsze), bliskość oglądania, często duża manualność, nie patrzenie rozmówcy w twarz/w oczy, czy wykonywanie precyzyjnych czynności tylko dłońmi – bez użycia wzroku (bezwzrokowo). Jest to bardzo ważne, ponieważ patrząc na ogólne zachowanie dziecka, czasami nie sposób odgadnąć, że posługuje się ono 80% wzroku, 60% , czy 6%, a jest to problem niezwykłej wagi – zarówno dla rodzica, jak też dla pedagoga w szkole powszechnej w kwestii edukacji. Często spotykamy się z zaskoczeniem osób postronnych i dość rozbrajającą szczerością, którzy zszokowani samodzielnością i zachowaniem dziecka posługującego się kilkoma procentami wzroku mówią: „gdybym nie zobaczyła/zobaczył  z bliska oczu, w życiu nie zauważyłabym/nie zauważyłbym, że to dziecko ma problem z oczami.” Najlepiej widać to na takim przykładzie – dzieci kilkuletnie, widzące 80%, 40% i 10% , w znanym sobie miejscu, będą się zachowywać tak samo swobodnie – będą biegać, omijać sprawnie przedmioty i meble, bawić się zabawkami – możemy w ogóle nie spostrzec, że któreś dziecko ma niższą ostrość widzenia. Różnica pojawi się w miejscu dzieciom nieznanym – to, które posługuje się 80% wzroku, nadal będzie bardzo swobodne, to które używa 40%, będzie mniej pewne siebie, a to, które wykorzystuje 10% widzeniabędzie szukało ręki rodzica i może nie chcieć iść samodzielnie. Kolejny przykład – tym razem dzieci posługujące się 80 %, 40%, 10% i 4% wzroku, chodzą do przedszkola lub szkoły powszechnej – poznały już placówkę dokładnie i w zabawie zachowują się bardzo podobnie – biegają, omijają przedmioty, ławki i krzesełka. Różnice w odbieraniu materiałów edukacyjnych będą jednak ogromne. Dziecko posługujące się 80% poradzi sobie praktycznie z każdą czcionką – może tylko lekko schylać się do czytanego tekstu lub mieć nieznaczne problemy z czytaniem (porównywalne ze standardowymi kłopotami dzieci widzących 100 %), dziecko wykorzystujące 40% wzroku, również może poradzić sobie z większością czcionek, jednak może dużo bardziej schylać się do tekstu i trochę gubić w obrazkach lub wolniej czytać, dziecko widzące w granicach 10% może dobrze czytać czcionki tylko powyżej 14, może 15, będzie potrzebowało powiększonych podręczników i pomocy edukacyjnych, stoliczka z lekko podnoszonym blatem być może kontrastów kolorystycznych, powiększalnika z tablicy itp., natomiast dziecko posługujące się 5% wzroku, będzie potrzebowało na początku nauki czcionki powyżej 20 lub 22, wzrokowo może nie być w stanie skorzystać z  podręczników nawet powiększonych, będzie potrzebować przeznaczonych tylko dla siebie pomocy dotyczących j. polskiego, matematyki i przyrody, stoliczka z wysoko podniesionym blatem, lampki oświetlającej stoliczek od tyłu lub z boku, komputera do korzystania z podręczników multimedialnych itd. 

Różnica jest więc bardzo duża, tylko często niezwykle trudno jest określić, jak właściwie dziecko widzi i jak dostosowaćpokój dziecka, zabawki, przestrzeń domową, a potem pomoce i warunki szkolne. U niemowląt i małych dzieci, bardzo trudno jest określić ich widzenie, ze względu na brak współpracy ze specjalistą, choć jest to możliwe, dzięki odpowiednim narzędziom. U dzieci starszych – już współpracujących (teoretycznie), możliwe jest wykonanie diagnozy wzroku, jednak zawsze należy brać pod uwagę, że dziecko jest dzieckiem – ma lepsze i gorsze dni – podczas jednej wizyty wyjdzie ostrość wzroku np. 3%, a podczas kolejnej 4%, co przy np. słabowzroczności głębokiej jest ogromną różnicą, a przy wyższych wartościach podobne rozbieżności są również możliwe. Pozostaje jeszcze sytuacja, kiedy uszkodzenie wzroku, wady oczu oraz niechęć współpracy zmęczonego badaniami dziecka, uniemożliwiają sensowną diagnozę i mały pacjent wychodzi z zaświadczeniem „nie do oceny”. Wszystko to razem, powoduje, że rodzic dziecka z poważną dysfunkcją wzroku, często pozostaje sam sobie i nie jest w stanie określić, co jego dziecko widzi. Rodzic potrzebuje realnej wiedzy na temat widzenia dziecka – przydatnej  w codzienności, a później w edukacji. O ile w dużych miastach rodzice są kierowani do specjalistów i mogą liczyć na pomoc o tyle w małych miasteczkach i na wsiach, sytuacja ma się inaczej. Podobnie jest ze szkołami powszechnymi, do których dziecko trafia – rodzic i pedagog muszą poradzić sobie z dostosowaniem materiałów edukacyjnych do możliwości wzrokowych dziecka,  nierzadko, nie mają dostępu do specjalisty lub sytuacja wzrokowa nie daje miarodajnych odpowiedzi. W takiej i innych sytuacjach, bardzo pomocne mogą stać się zabawy i zajęcia plastyczne. Wielu osobom może wydawać się to śmieszne, wręcz absurdalne, jednak dlaczego negują takie podejście, jeżeli już od lat muzyka pomaga osobom niedosłyszącym, niesłyszącym i odzyskującym wzrok – zostało to już zaakceptowane i rozpowszechnione – w sytuacji dysfunkcji wzroku, plastyka staje się analogicznym wsparciem twórczym, rozwojowym i obserwacyjnym. Pozwala ona nie tylko na rozwój widzenia, percepcji wzrokowej, czy koordynacji oko – ręka, ale bardzo ważne jest, że rysunki i formy działań twórczych dziecka mogą wiele powiedzieć o jego widzeniu.

Jak więc zacząć i co robić – to pytanie zadaje sobie wielu rodziców i pedagogów szkolnych placówek powszechnych (żłobek, przedszkole, szkoła), rozpoczynających pracę z dzieckiem z poważną dysfunkcją wzroku. Pierwsze zabawy i zajęcia plastyczne, w których dziecko samo tworzy, można rozpocząć już pod koniec pierwszego roku życia.  Wielu zapyta, a co do tego czasu – czy można w jakikolwiek prosty sposób dowiedzieć, się co maluch widzi? Można, ale działania będą miały charakter około plastyczny i dadzą ogólne spostrzeżenia, a nawet w tak wczesnym wieku dziecka – przypuszczenia – jednak dla rodziców dzieci z poważnymi, a niejednokrotnie rzadkimi i skomplikowanymi dysfunkcjami wzroku (przy słabowidzeniu i słabowzroczności głębokiej), to naprawdę bezcenna wiedza. Dzięki działaniom około plastycznym u niemowląt z poważną dysfunkcją wzroku, możemy przykładowo obserwować: czy dziecko widzi światło, z jakiej odległości i czy tylko światło, czy coś więcej (możemy dostosować wystrój pokoju i odległość oraz ilość świecących obiektów w otoczeniu dziecka) ; czy widzi światło wyświetlone (nie tylko źródło światła) i z jakiej odległości  (jeśli tak, możemy wprowadzić kolorofony lub żarówki dyskotekowe) ; czy widzi przedmioty kontrastowe i z jakiej odległości (możemy dostosować zabawki kontrastowe i umieścić je w odpowiedniej odległości) ; czy widzi twarze, czy raczej ogólny zarys bryły głowy (rodzic może mieć przynajmniej przypuszczenia, czy jego pociecha rozpoznaje go z wyglądu twarzy, ogólną sylwetkę, czy wyłącznie pozawzrokowo).

Najpierw należy skupić się na światłach – czy niemowlę reaguje na światła (czy obserwuje światło nieruchome i czy patrzy za przesuwanym światłem), jeżeli tak, oddalamy światła i zwracamy uwagę, do jakiej odległości dziecko patrzy na  nie, a kiedy traci je z oczu lub nie wykazuje zainteresowania (prawdopodobna odległość widzenia światła – do tej odległości należy rozmieszczać obiekty świetlne ). Można również rozłożyć w kilku miejscach w pokoju różne światła i włączać je po kolei, patrząc, czy dziecko zauważy źródło światła – ważne – nigdy nie świecimy dziecku w oczy – światła kierujemy w boki!!! Możemy również sprawdzić reakcję na „zajączki świetlne” – patrzymy, czy dziecko reaguje na światło wyświetlone, a nie tylko na światło świecące. Patrzymy na szybkość reakcji, czy dziecko śmieje się z zajączków i zauważa je, gdy pojawią się w zupełnie innym miejscu tej samej ściany lub sufitu. Jeżeli maluch reaguje na światła i/lub zajączki świetlne, sprawdzamy reakcję na przedmioty kontrastowe – czy patrzy i wodzi za przedmiotami, czy z jakiegoś konkretnego cieszy się najbardziej, sprawdzamy odległość reakcji – jeżeli taka jest (prawdopodobna odległość widzenia przedmiotów kontrastowych – do takiej odległości powinno się je umieszczać przy dziecku). Najlepiej jest używać bardzo prostych kształtów geometrycznych o mocnych kontrastach z jednej strony i błyszczących z drugiej. Jeżeli dziecko reaguje na przedmioty kontrastowe, możemy sprawdzić również reakcję na twarz (powyżej 1 miesiąca życia, lub jeszcze później, a nawet dużo później u dzieci z podejrzeniem niskiej ostrości wzroku). Bardzo często rodzic nie wie, czy dziecko go widzi i rozpoznaje – u dzieci widzących prawidłowo, nie ma z tym problemu – maluch przygląda się, uśmiecha. U dzieci z dysfunkcjami wzroku, sytuacja jest różna, a rodzice ogromnie przeżywają, że ich dziecko może ich nie widzieć i nie rozpoznawać. Jeżeli chcemy tę kwestę dookreślić, najpierw pokazujemy się dziecku z odległości kilkunastu centymetrów bez makijażu i patrzymy na reakcję dziecka, można dodatkowo oświetlić twarz latarką, aby polepszyć widoczność – patrzymy na reakcję dziecka – czy uśmiecha się. Jeżeli maluch nie uśmiecha się, ale przygląda,  można przypuszczać, że dziecko dostrzega bryłę, jednak nie widzi szczegółów twarzy. W takiej sytuacji robimy intensywny makijaż – mocne, ciemne brwi, mocny kolor i czarny obrys konturówką oczu, mocno czerwone usta – pokazujemy się dziecku z bliskiej odległości i robimy różne miny – otwieramy i zamykamy usta, szeroko uśmiechamy się, ruszamy brwiami, przymykamy i otwieramy powieki, tu również można twarz oświetlić latarką dla lepszej dostrzegalności. Patrzymy na reakcję dziecka – czy jest zainteresowane, może śmieje się (nie rozpoznaje, ale śmieje się z dostrzeganej mimiki), a może tylko intensywnie przygląda. Nawet jeżeli dziecko nie będzie rozpoznawało rodzica, ale będzie się przyglądało lub śmiało z mimiki, to już bardzo dużo, ponieważ z czasem nauczy się również rozpoznawać twarz (czasami może to potrwać kilka lat). Wszytko to mówi nam, co dziecko jest w stanie dostrzec oraz warto zaznaczyć, że wzrok, nawet bardzo słaby rozwija się wraz z ogólnym rozwojem dziecka i trzeba takie doświadczenia powtarzać co jakiś czas, patrząc na postępy. Sam temat jest obszerny i wymagałby odrębnego – długiego artykułu, jednak już podane przykłady mogą być podstawą do ważnych obserwacji.

Wracamy do tematu głównego, czyli typowych zabaw i zajęć plastycznych – możemy zacząć już w 10 miesiącu życia. Pierwsze co robimy, to wyrzucamy wszystkie ołówki HB, kredki ołówkowe i świecowe, farbki akwarelowe – nie dajemy ich dzieciom z dysfunkcją wzroku. Materiały, które są dopuszczalne to: ołówki powyżej B (B1, B2, B3…….B8) zaostrzone na kołek (nie na ostro – mają pozostawiać grubą, widoczną linię), pastele olejne (nie mylić z pastelami suchymi), flamastry i pisaki do papierufarby gwasze i farby plakatowe, pędzle grubsze (nie kupujmy tzw. szkolnych, czasem nawet lepiej kupić najcieńsze płaskie ze sklepu budowlanego, niż te najtańsze z księgarni), czyste białe kartki A5, A4 i A3, tablica świetlna i/lub stoliczek podświetlany, a do niego mąka lub inne materiały sypkie, plansze sucho – ścieralne, pisaki do planszy sucho – ścieralnej, komputer, tablet i proste programy graficzne, np. paint. Mając takie, czy tylko część takich materiałów, możemy zabrać się do organizacji zabaw i zajęć plastycznych dla dzieci niedowidzących i słabowidzących, a w zależności od wieku dziecka, będą one wyglądały inaczej:

PÓŹNE NIEMOWLĘCTWO, ROCZNIAK i DWULATEK.

W tym przedziale wiekowym, dzięki zabawom i zajęciom plastycznym z dzieckiem, możemy przykładowo zaobserwować: czy dziecko widzi świetlne linie – z jakiej odległości i czy rysując światłem śledzi powstające linie (widzenie dokładnego śladu świetlnego) ; czy dziecko widzi ciemne lub kolorowe linie rysowane pisakiem na białym tle (możemy analizować percepcję wzrokową myśląc już o przyszłym widzeniu znaków i liter w ogóle), jak samodzielnie dziecko pracuje – czy rysuje duże, czy mniejsze kreski i kropki (analizujemy myśląc już o ostrości wzroku i wielkości  liter, które będzie trzeba dostosować w wieku szkolnym) ; czy dziecko schyla się do pracy przy rysowaniu (analizujemy, myśląc o potrzebie zapewnienia dziecku stoliczka z podnoszonym blatem), czy dziecko wykonuje drobne czynności manualne bezwzrokowo (niska ostrość wzroku do bliży, analiza pod katem widzenia bardzo drobnych rzeczy).

W czasie późnego niemowlęctwa (od 10 do 12 miesiąca życiaroczniaka (od 13 do 24 miesiąca życia)  i dwulatka (od 25 do 36 miesiąca życia), zabawy i zajęcia plastyczne, największe znaczenie obserwacyjne (dla rodzica lub pedagoga), mają dla dzieci z niedowidzeniem średniego i dużego stopnia, słabowidzących oraz ze słabowzrocznością głęboką, u których bardzo często trudno określić, co i jak właściwie widzą. Dzieci mieszkające w dużych miastach, najczęściej mają dostęp do profesjonalnych terapii wzroku i  terapeutów pomagających w ocenie możliwości wzrokowych. Jednak w małych miasteczkach oraz na terenach wiejskich, takich placówek nie ma, lub jest do nich daleko, a rodzic musi radzić sobie sam – często nie wiedząc od czego właściwie zacząć.  Dla dzieci z niedowidzeniem małego stopnia, zajęcia i zabawy plastyczne mają ogromne znaczenie w rozwoju widzenia, koordynacji oko – ręka i percepcji wzrokowej, jednak w ich przypadku, widzenie jest na tyle dobre, że maluch radzi sobie całkiem nieźle, a rodzic nie zastanawia się, jak jego dziecko widzi. Problem ten pojawi się w wieku przedszkolnym i szkolnym, kiedy trzeba będzie dobrać pomoce szkolne.  Wracamy jednak do dzieci z niedowidzeniem w stopniu średnim i dużym, słabowidzących i ze słabowzrocznością głęboką. Jeżeli istnieje przypuszczenie, że widzenie dziecka zalicza się do którejkolwiek z tych grup koniecznie rozpoczynamy od tablic świetlnych i podświetlanych stoliczków. Bardzo przyjazne i niedrogie, są tablice świetlne Glodoodle – obecnie dostępne są głównie wersje „3D”, jednak używajmy tablicy bez plansz i bez okularów 3D – dziecko ma rysować dowolne kreski i kropki, bez szablonów. Najlepiej byłoby szablony wyrzucić (ograniczają kreatywność dziecka), ale skoro są już w zestawie, możemy pozostawić je jako dodatkową rozrywkę, ale dopiero dla czterolatka lub pięciolatka. Dla roczniaka i dwulatka używamy tablicy wyłącznie do rysowania światłem – bez szablonów, możemy wybrać kolor światła, co jest bardzo interesujące i atrakcyjne dla dzieci. Maluch może używać do rysowania po tablicy palca lub dołączonego rysika.  Do podświetlanych stoliczków natomiast, używamy sypkich materiałów, np mąki, którą rozsypujemy na blacie i palcem lub pędzlem rysujemy/malujemy – odsłaniając światło stoliczka. Po wprowadzeniu stoliczka lub tablicy świetlnej, pokazujemy maluchowi możliwości nowych zabawek i obserwujemy dziecko:  czy jest zainteresowane, czy obserwuje świetlne linie, czy samo podejmie się rysowania, jeżeli tak, to czy przygląda się powstającym świetlnym kreskom i z jakiej odległości – czy schyla się do stoliczka i jak bardzo – zazwyczaj, dzieci oglądają światło bez przysuwania się do niego – schylanie może świadczyć o bardzo słabym widzeniu. Wszystkie te obserwacje pozwalają ocenić na ile dziecko wzrokowo „rejestruje” to, co dzieje się na zabawkach świetlnych. Samodzielne rysowanie pozwala na ogólną ocenę koordynacji oko – ręka. Należy zaznaczyć, że w czasie późnego niemowlęctwa, roczniaka i dwulatka, dziecko rysuje BAZGROTY, są to rysunki zgodne z jego rozwojem. Rodzic często widząc same kreski i kropki, mówi, że dziecko nabazgrało i to nic nie znaczy, a tym czasem bazgroty są prawidłową rozwojowo twórczością dziecka w późnym wielu niemowlęcym, roczniaka i dwulatka – o wielkiej dla niego wartości emocjonalnej. Nigdy nie należy pokazywać dziecku jak „powinno rysować” lub poprawiać go, że „źle” narysowało. U roczniaka i dwulatka, powstają więc swobodne kreski, a potem kreski i kropki. Długość oraz wielkość kresek, mogą sugerować ostrość widzenia – im większe i dłuższe kreski, tym ostrość może być mniejsza, a im mniejsze, przechodzące w kropki, to ostrość widzenia oraz umiejętność dostrzeżenia szczegółu może być większa. Należy zaznaczyć, że wygląd rysunków dzieci z dysfunkcjami wzroku (w tym wieku) jest podobny do rysunków dzieci widzących prawidłowo (nie zauważymy spektakularnych różnic) – różnicą jest tylko to, że mogą być większe, mogą mniej drobnych kresek i kropek i mogą pojawić się później wiekowo.  Zabawy na tablicach i stoliczkach świetlnych można prowadzić bardzo długo (przez wiele miesięcy, a nawet kilka lat – jeżeli dziecko to lubi i tego potrzebuje). W międzyczasie wprowadzamy nowe materiały i narzędzia. Najpierw plansze sucho – ścieralne (wystarczy do ofertówki twardej, przejrzystej  włożyć białą kartkę i mamy gotową – niedrogą planszę sucho – ścieralną, zestaw ofertówek można zamówić przez internet lub kupić w księgarni, z pewnością przydadzą się jeszcze wiele razy) oraz odpowiednie do niej flamastry ścieralne. Do ścierania można używać gąbki lub chusteczek higienicznych. Pokazujemy dziecku jak flamaster zostawia ślady na planszy i patrzymy na jego własną pracę. Patrzymy, czy dziecko jest zainteresowane rysowaniem bez światła (czy widzi ślad flamastra), czy patrzy za rysowaną linią (na ile dokładnie patrzy na to, co rysuje), z jakiej odległości się przygląda – czy patrzy z pozycji siedzącej, kilkunastu centymetrów, czy praktycznie leży na stoliku. Bardzo ważne jest również, czy dziecko ściera to, co narysuje i jak dokładnie. Przeważnie, dzieci są tak zafascynowane ścieraniem, że szybko rysują, aby zająć się ścieraniem, a jest to czynność bardzo ważna – jeżeli na tablicy pozostają niestarte kawałki obrazka, można przypuszczać, że dziecko ich nie zauważyło (mała ostrość widzenia, dziecko może nie widzieć drobnych elementów), jeżeli ściera bardzo dokładnie i nic  nie pozostaje, to jest to wskazanie dość dokładnego widzenia tablicy – nawet z niewielkiej odległości.

Kolejnym narzędziem, które wprowadzamy są pastele olejne (nie mylić z pastelami suchymi – nie należy ich dawać tak małym dzieciom) i czyste białe kartki – pokazujemy dziecku jak pastele rysują po kartce, po czym pozwalamy na swobodą zabawę. Obserwujemy, czy maluch dostrzega same pastele (są mniejsze od flamastrów do tablic sucho – ścieralnych) patrzymy, czy samodzielnie rozpoczyna rysowanie i patrzy za rysowanymi prze siebie kreskami. Obserwujemy również, czy aby zobaczyć to co narysował, swobodnie spogląda na rysunek (większa ostrość wzroku i dostrzeganie szczegółu), czy przysuwa go blisko oczu lub schyla się (niższa ostrość wzroku i mniejsze dostrzeganie szczegółu). Patrzymy również, czy dziecko zmienia kolory, czy ogląda pastele, czy ogląda papierki na poszczególnych pastelach (czasami dzieci tak bardzo zawieszają się na papierkach – im mają lepszą ostrość wzroku – że nie rysują, tylko oglądają pastele i papierki na każdej, często też pokazują, aby papierek zdjąć). Dzięki rysowaniu flamastrami po tablicy sucho – ścieralnej oraz rysowaniu pastelami po czystej kartce, możemy określić z jakiej realnej odległości dziecko widzi rysowane linie.  W pewnym sensie będzie to odnośnikiem do późniejszej odległości czytania i pisania i już teraz należy zwracać uwagę na odległości, jakie dziecko zachowuje od kartki lub planszy sucho – ścieralnej. Jeżeli maluch wprost leży na stoliczku i potrzebuje bardzo niewielkiej odległości od białej kartki, możemy powiesić kartkę na ścianie i obserwować, czy w takim ustawieniu płaszczyzny, jest dziecku lepiej pracowaćPatrzymy, jaką odległość od kartki utrzymuje w pozycji pionowej (kilkadziesiąt centymetrów, kilkanaście, czy kilka). Jest to prawdopodobnie najlepsza odległość z jakiej widzi drobne, płaskie elementy.

Możemy jeszcze wprowadzić kolorowe flamastry i czyste kartki. Postępujemy bardzo podobnie, jak przy pastelach olejnych. Przy pastelach i flamastrach obserwujmy jakie kolory dziecko wybiera – jeżeli wybiera wyłącznie ciemne i bardzo kontrastowe, a taki wybór pada wielokrotnie, możemy przypuszczać, że dziecko potrzebuje kontrastowych i mocnych barw w otoczeniu. Dwulatek może również pracować farbami – powinniśmy udostępnić dziecku farby plakatowe lub ewentualnie gwasze (podobne do akwarelek, ale mają intensywniejsze barwy). Malowanie farbami  u tak małego dziecka, nie daje jednak wielu obserwacji, ze względu na pozostawianie dużych barwnych plam, którym dziecko nie musi się dokładnie przyglądać. Można sprawdzać, czy dziecko nie ma problemów z trafieniem do kubeczka z farbą. Pomimo małej wartości obserwacyjnej w tym wieku, zabawa farbami jest dla malucha niezwykle interesująca. Należy bardzo wyraźnie zaznaczyć, że we wszystkich technikach rysunkowych i malarskich, nie wolno dziecka poprawiać co do narysowanych kresek i kropek. Nie powinno się również, poprawiać trzymania narzędzia rysunkowego/malarskiego ( pasteli, flamastra, pędzla). Nawet, jeśli wydaje nam się, że dziecko źle trzyma narzędzie, nie ingerujmy i pozwólmy na swobodną pracę. Nakłanianie do zmiany trzymania narzędzia, może wprowadzić tak naprawę utrudnienie dla dziecka, a nie swobodny i naturalny rozwój – z czasem dziecko samo dojdzie do „prawidłowego” lub najlepszego dla siebie sposobu trzymania narzędzia rysunkowego, a potem pisarskiego.

Na sam koniec wieku dwulatka, możemy dziecku zaproponować plastelinę, a dokładnie przyklejanie kropek z plasteliny. Należy plastelinę ogrzać w dłoniach, podzielić na poszczególne „kropki” i przykleić je do blatu obok kartki dziecka. Kolor plastelinowych kropek powinien być bardzo widoczny na blacie. Pokazujemy dziecku, jak odlepiamy kropki i przyklejamy je do białej kartki. Jeżeli dziecko zainteresuje się zabawą, patrzymy jak szybko lokalizuje kolejne kropki (im szybciej, tym lepsze widzenie) oraz czy schyla się do lokalizowania kropek – oceniamy odległość i sprawność odlepiania i przeklejania kropek. Jeżeli maluch zainteresuje się zabawą, należy pokazać mu, że kropki można dzielić, lub dać mu miękki kawałek plasteliny do podziału. Nie wszystkie dzieci chcą w tym wieku spróbować samodzielnego dzielenia plasteliny, jeżeli jednak dziecko będzie zainteresowane i podejmie się samodzielnego dzielenia paluszkami, koniecznie obserwujmy, jak wygląda jego praca nad plasteliną, a dokładnie czy patrzy na dzieloną plastelinę, przygląda się czynności(widzi szczegóły i dokładnie lub w miarę dokładnie rejestruje zmiany materiału), czy patrzy w górę (nie przygląda się temu, co robią jego palce), ale widać że bardzo koncentruje się na bezwzrokowej pracy dłońmi i placami (nie widzi szczegółów więc intuicyjnie przerzuca działania na pracę bezwzrokową). Dziecko słabowidzące, posługujące się wzrokiem przy samodzielnym przemieszczaniu, może mieć niską ostrość wzroku do dali, ale również do bliży i pomimo, że chodząc posługują się wzrokiem, to w manualnej pracy bardzo dokładnej, będzie posługiwać  się umiejętnościami bezwzrokowymiUmiejętności te rozwijają instynktownie i stają się w nich mistrzami oraz bardzo sprawnie potrafią przechodzić z możliwej dla nich pracy wzrokowej, na manualną i precyzyjną pracę bezwzrokową.

Kontakt z nami: mamotato@onet.eu

Facebook – dołącz do nas – jesteśmy na Facebooku na  stronie  Mamotatopokazmi   oraz na profilu, jako Doświadczalnia Świata

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Connect with Facebook